Sukces leży daleko poza Twoją strefą komfortu


Przed igrzyskami paraolimpijskimi w Rio miała rzut choroby i nie czuła dolnej części ciała. Po walce wygrała brązowy medal. Rok później na mistrzostwach świata powtórzyła ten sukces. Teraz w spokoju przygotowuje się do kolejnego długiego sezonu łącząc pracę z treningami. Przedstawiamy kolejną zawodniczkę platformy Nasimistrzoswe.pl Annę Trener-Wierciak. 

Sukces leży daleko poza Twoją strefą komfortu

Źródło: https://www.facebook.com/AnnaTrenerWierciak/

,,Wymodlony medal’’, ,,Sięgnięcie do gwiazd’’, ,,1 cm szczęścia’’, ,,Polska noc w Rio’’. Tak po sukcesie Anny Trener-Wierciak na igrzyskach paraolimpijskich pisały polskie portale i o sukcesie opowiadała sama medalistka. Zawodniczka, która swoją przygodę ze sportem rozpoczynała od biegów sprinterskich w 2016 roku w Rio wywalczyła brązowy krążek w skoku w dal. 
- Sprint był moim pierwszym wyborem, po paru latach przez głowę przeszła mi myśl o spróbowaniu sił w skoku, spróbowałam i tak już zostało – mówi o swoich sportowych specjalnościach 28-letnia zawodniczka i dodaje - Dominującą konkurencją jest dla mnie skok w dal, jednak jeśli plan startów pozwoli, pewnie spróbuję w tym roku też sił w biegu.

Anna Trener-Wierciak choruje na stwardnienie rozsiane. Jak dowiedziała się o swojej chorobie kilka lat temu były łzy i smutek, ale nie poddała się i dzięki wsparciu trenera i męża trenowała dalej. Na co dzień zapomina, że jest chora pracuje, trenuje, prowadzi normalne bardzo aktywne życie. - Wstaję o 6 rano, około 7 wychodzę z domu, od 8 - 15 jestem w pracy, około 16 zaczynam trening do 18, przed  godziną 19 jestem w domu. Kolacja, książka i do spania – opowiada o swoim dniu. O problemach przypomina sobie dopiero jak ciało odmawia posłuszeństwa i następuje rzut choroby. Tak jak miało to miejsce na niecałe dwa miesiące przed startem na igrzyskach. Najpierw cały sezon walczyła o kwalifikację, do końca nie było wiadomo czy pojedzie. Dopiero w lipcu uzyskała zgodę na wyjazd na igrzyska, które rozpoczynały się na początku września. Była na nie bardzo dobrze przygotowana.

To jednak nie był koniec walki i niepewności, ponieważ nagle nastąpił rzut choroby. Nie widziała nic na prawe oko, dostała paraliżu od pasa w górę, pojawiły się problemy z błędnikiem i stabilizacją mięśni. Jak opowiadała chciała biec prosto, a ciało samo skręcało, mięśnie brzucha nie pracowały. Straciła czucie, spadły wyniki, a wyjazd był coraz bliżej. Na szczęście przed samym startem było już lepiej, choć forma już nie była tak dobra jak wcześniej. 
 

Centymetr na wagę brązu


W trakcie sezonu 2016 i walki o kwalifikację olimpijską brała udział między innymi w mistrzostwach Europy we włoskim Grosseto. Tam dwa razy stała na najniższym stopniu podium. Była trzecia w biegu na 100 metrów i w skoku w dal. Jednak najważniejszy start roku miał dopiero nadejść i przez rzut choroby już przed wylotem do Brazylii było wiadomo jak trudno będzie walczyć o medale. 

Start w igrzyskach rozpoczęła od biegu eliminacyjnego na 100 metrów. Niestety ten sprint nie poszedł po myśli zawodniczki i nie awansowała do finału. Dwa dni później rozpoczął się  konkurs w skoku w dal. W pierwszej próbie Anna Trener-Wierciak osiągnęła wynik 4,53, który dawał jej trzecie miejsce. Drugą próbę spaliła, a w trzeciej i czwartej kolejce uzyskała słabszy rezultat. W swoim trzecim skoku natomiast reprezentantka Litwy Ramune Adomaitiene wykonała próbę na odległość 4,52 i to gwarantowało emocjonująca końcówkę, ponieważ trzecią i czwartą zawodniczkę dzielił tylko jeden centymetr. Polka w piątym skoku powtórzyła swój najlepszy rezultat w konkursie. W ostatniej kolejce Litwinka skoczyła 4,42 i było już jasne, że reprezentantka Biało-czerwonych przed swoją próbą ma już zapewniony przynajmniej brąz. Piąty skok był daleki, ale niestety spalony i Anna Trener-Wierciak zdobyła brązowy medal igrzysk paraolimpijskich. Srebro trafiło do Australijki Taylor Doyle (4,62 m), a zwyciężyła Chinka Chen Junfei z wynikiem 4,77, która prowadziła już od pierwszej kolejki. 

Pomimo, że wynik uzyskany przez Polkę był daleki od jej rekordu życiowego, to radość po starcie była ogromna. Zawodnicza pokonała swoje słabości, a na pytanie co szczególnie zapadło jej w pamięci odpowiedziała - Jak wiele może znaczyć tak niewiele jak 1 cm, bo tylko o i aż 1 cm udało mi się wskoczyć na podium. Swoim startem udowodnił, że kwalifikację olimpijską uzyskała zasłużenie. Teraz mówi, że jest to jej najcenniejszy medal i choć zawsze może być lepiej docenia to co ma. Brąz w Brazylii to była jej walka przede wszystkim z samą sobą, a następnie z przeciwniczkami.
 

Nowy sezon, nowe cele


Sukces na igrzyskach paraolimpijskich i wcześniej na mistrzostwach Europy to nie jedyne osiągnięcia polskiej lekkoatletki. W 2017 roku wywalczyła medal na mistrzostwach świata w Londynie, również brązowy w skoku w dal, natomiast w biegu na 200 metrów była 4., a na 100 metrów 5. W 2018 roku na paralekkoatletycznych mistrzostwach Europy, tak udanych dla Biało-czerwonej reprezentacji, ponownie wywalczyła brązowy medal w skoku w dal.

Zbliżający się sezon letni będzie wyjątkowo długi, ponieważ główna impreza, czyli lekkoatletyczne mistrzostwa świata osób niepełnosprawnych odbędą się w Dubaju w dniach 7-15 listopada. 
- Ten sezon jest dla mnie ogólnie wyjątkowy. Zmieniłam trenera, co wiąże się z samymi nowościami. Nowymi założeniami. Będziemy starały się przygotować formę na lipiec, aby zrobić minima, jeśli wszystko pójdzie dobrze i zakwalifikuję się na mistrzostwa świata, przygotujemy formę i na listopad – mówi o nadchodzącym sezonie Anna Trener-Wierciak, której nową trenerką jest Marta Guja. Drugą zmianą jest rozpoczęcie pracy z psychologiem sportowym, by osiągać jeszcze lepsze rezultaty. – Naszą barierą często nie jest tylko ciało, ale głowa i blokady. Przede wszystkim to jak reagujemy na stres – mówi medalista igrzysk paraolimpijskich. 

Oprócz psychologa lekkoatletka ma również bardzo duże wsparcie u męża i trenerki. To oni od razu  wyciągają pomocną dłoń jak nadchodzi gorszy dzień lub rzut choroby. - Ważnym motywatorem jest trener. Wiadomo, że czasami jest ciężko, ale trzeba to zwyczajnie przepracować. Ja dodatkowo mam męża, który stoi na straży moich treningów – opowiada Ambasadorka Krakowskiego Sportu. Ten tytuł nadało jej miast, które finansowo wspiera jej przygotowania do kolejnych startów. - Dodatkowo mam środki z ministerstwa, które pozwalają mi zadbać o moje zdrowie, dietę, ciało, sprzęt sportowy, poszerzyć możliwości. Jestem członkiem Klubu Sportowego AZS AWF Kraków i to w nim trenuję – mówi o sponsorowaniu medalistka mistrzostw świata, która jest benificjentką projektu Team100. Jest on realizowany przez Polską Fundację Narodową i Ministerstwo Sportu i Turystyki, jest to pierwszy tego typu projekt w historii polskiego sportu. 

Jak podkreśla zawodniczka głównym założeniem na sezon 2019 jest zdobycie kwalifikacji i jeżeli to się uda to sam start w Dubaju. - Wcześniej będą mistrzostwa Polski w lipcu, miting integracyjny i oczywiście zawody organizowane zgodnie z kalendarzem Polskiego Związku Lekkiej Atletyki – dodaje zawodniczka. Co ciekawe Anna Trener-Wierciak nie od razu po otrzymaniu diagnozy w 2011 roku o chorobie zaczęła startować z niepełnosprawnymi. Długo brała udział w zawodach z pełnosprawnymi sportowcami. Mniej więcej w 2015 roku zaczęła rywalizować w swojej kategorii niepełnosprawności T38, ale nie mówiła o tym nikomu. Jak sama mówiła najtrudniejsze było przyznanie się samej przed sobą jak jest i jak wygląda sytuacja. Trzeba było to zaakceptować, by teraz stało się to normalne. 

Dla sportowców najważniejszym wydarzeniem są igrzyska olimpijskie. W Rio de Janeiro zawodniczka z Krakowa debiutowała w zawodach tej rangi. Kolejne igrzyska już w przyszłym roku, a wielu lekkoatletów już myśli o wyjeździe do Japonii, jednak Anna Trener-Wierciak na spokojnie podchodzi do imprezy czterolecia. - Póki co skupiam się na najbliższych założeniach. Jeszcze nie mam informacji o kwalifikacjach olimpijskich, do kiedy będą minima i jakie one będą. Jednak Tokio jest już w moich planach i marzeniach.

Ze sportem osób niepełnosprawnych wiąże się jeszcze jedna bardzo istotna kwestia, czyli kibice. O ogromnym zainteresowaniu można było mówić podczas igrzysk paraolimpijskich w Londynie. Tam sportowcy niepełnosprawni byli nawet bardziej popularni niż pełnosprawni. W stolicy Anglii były plakaty i wielkie bilbordy promujące igrzyska paraolimpijskie. Sportowcy mogli czuć się prawdziwie docenieni. W Rio nie było aż tylu kibiców, a prawdziwy problem był podczas zeszłorocznych mistrzostw Europy w Berlinie. Oczywiście jest to mniejsza ranga wydarzenia, ale nie usprawiedliwia to prawie pustych trybun stadionu. O to powinni zadbać organizatorzy. - Coraz większe zainteresowanie, to też coraz większe wsparcie i możliwości, ludzie się interesują, piszą, dopingują. To podnosi morale – mówi o tym problemie lekkoatletka.  Mamy nadzieję, że kibiców na paralekkoatletycznych mistrzostwach świata w Dubaju będzie równie wielu jak na zmaganiach pełnosprawnych lekkoatletów. Tymczasem trzymamy kciuki za dalsze starty zawodniczki naszej platformy i życzmy powodzenia szczególnie w pokonywaniu własny słabości i barier. Nawiązując do motta Anny Trener-Wierciak ,,sukces leży daleko poza Twoją strefą komfortu’’.

Źródło: informacja własna
 
Tagi: AnnaTrenerWierciak sportowiec lekkoatletyka igrzyskaparaolimpijskie ŁączymyBiznesZeSportem RazemDoCelu sukces 

Zobacz także


Z ostatniej chwili

Partnerzy

Pentagon Research
Format Deweloper